Zaloguj się
Wyścigi z charakterem: Road Tour 2018

Trzeci sezon mojego kolarskiego cyklu Road Tour to pod każdym kątem przemyślana propozycja dla zawodników z charakterem. Jeśli uważasz się za kolarza lub chcesz nim zostać, koniecznie musisz wystartować w przygotowanych wyścigach.

Najnowsza odsłona Road Tour to absolutna esencja kolarstwa: zróżnicowane wyzwania, które przetestują kluczowe umiejętności, a przy okazji dostarczą masy emocji. Wszystkie wyścigi w cyklu mają własny indywidualny charakter i różnią się od siebie pod kątem profilu trasy, taktyki jazdy czy czekających na Was trudności. Każdy dzień klasyku czy etapówki będzie miał inne oblicze i rozegra się w innym regionie. Dla Was oznacza to nową przygodę za każdym razem, gdy staniecie na starcie.

A w sezonie 2018 będziecie mieli cztery okazje do startów.

Cisowianka Road Tour (28 kwietnia)

Waszym trzecim przystankiem będzie najbardziej charakterystyczny klasyk Road Tour, którego finałowy wielokrotny wjazd brukowaną serpentyną na metę przy Zakładach Wód Cisowianka jest nie do podrobienia. Cały wyścig jest w ogóle najeżony podjazdami, które zmuszą Was do niemałego wysiłku. W menu wyścigu jest także nawierzchnia serwowana na kilka sposobów: szeroka, wygodna droga z góry w dół, gwałtowny zakręt ze stromego zjazdu na odcinek pofałdowany niczym żmija, podjazd z nawierzchnią wybijająca Wam z głowy myśl o odpoczynku.

Taka jest uroda tego surowego, kolarskiego klasyka. Paradoksalnie, to ta surowość najlepiej oddaje piękno kolarskiego cierpienia w tym najtrudniejszym ze wszystkich wyścigu Road Tour 2018. Jego zwycięzca może poczuć się niczym Peter Sagan, który jak nikt wcześniej w historii kolarstwa trzykrotnie zdobył tytuł mistrza świata za sprawą swojej wszechstronności.

Janów Lubelski (3 maja)

Po Skierniewicach wyruszamy w samo serce pięknego Roztocza, jednej z najciekawszych geograficznych krain w Polsce. Oprócz urzekających widoków, to miejsce ma do zaoferowania także nie lada kolarskie wyzwania. Przekonacie się o tym, walcząc na wymagających podjazdach liczących nawet 1 kilometr i osiągających w krytycznych momentach 10% nachylenia. Do tego znakomita nawierzchnia i wspomniane już pejzaże gęstych, szumiących lasów, wypiętrzających się wzgórz z nitką szosy wijącej się między nimi.

Dla mnie osobiście ubiegłoroczny wyścig w Janowie był kolarskim odkryciem – także za sprawą setek kibiców żywiołowo dopingujących zagiętych nad kierownicami zawodników Road Tour. Z tak entuzjastycznymi fanami nie spotkałem się nigdy wcześniej na żadnej kolarskiej amatorskiej imprezie.

Skierniewice Road Race (12-13 maja)

Sezon zaczynamy z wysokiego C. Zapraszam Was na etapówkę Skierniewice Road Race. To dwudniowe wydarzenie, które najlepiej ze wszystkich imprez pokaże tę wielką różnorodność, jaką kolarstwo ma do zaoferowania. To w Skierniewicach spektrum Waszych kolarskich umiejętności zostanie poddane poważnej próbie. Przygotowana przeze mnie etapówka jest jedyną w Polsce imprezą stwarzającą Wam warunki do pochwalenia się wszechstronnością z jakiej słynął niegdyś sam Eddy Merckx, wielka postać znakomicie radząca sobie w indywidualnych próbach, na finiszach klasyków oraz etapówkach.

Te wszystkie wyzwania znajdziecie w Skierniewice Road Race, czyli dwudniowej etapówce składającej się z indywidualnej jazdy na czas, ulicznego kryterium i wyścigu ze startu wspólnego. Czasówka wymagać będzie od Was dobrego przygotowania i rozeznania w trasie. Kryterium sprawdzi Waszą szybkość, technikę, kolarską przebiegłość oraz zdecydowanie, a w rozgrywającym się drugiego dnia wyścigu ze startu wspólnego przyda się doświadczenie.

Ta próba pozwoli Wam nie tylko sprawdzić się w tak zróżnicowanej imprezie, ale być może pomoże Wam odkryć, w czym się najlepiej odnajdujecie jako kolarze. Jak dla mnie, Skierniewice Road Race bez wątpienia będą najatrakcyjniejszym kolarskim widowiskiem w 2018 roku.

Głowno Gold Race (10 czerwca)

To trzecie już ściganie na trasach Darka Baranowskiego. I napięcie będzie jeszcze większe niż ostatnio, nie tylko dlatego, że Głowno Gold Race jest pomyślane jako finał całego cyklu. Ubiegłoroczny wyścig w Głownie wyróżniał się największą liczbą spięć na trasie, a kraksy często towarzyszyły kolarzom, podobnie jak na wyścigach Tour de France czy takich klasykach jak Amstel Gold Race. W tym sezonie dodam nowy dystans, by zmniejszyć tłok w peletonie, a moja drużyna zajmie się łataniem dokuczliwych dziur, by tym razem nie pozwolić złośliwemu fatum na ingerencję w końcowe wyniki wyścigu.

Ale elektryzujące napięcie, tak charakterystyczne dla Głowno Gold Race, nie zniknie. Towarzyszyć będzie Wam już na starcie w centrum Głowna i przez następne pięć kilometrów, aż do pierwszego ostrego zakrętu. Na tym odcinku peleton będzie tylko pęczniał, a kolarze ściskający swoje wąskie kierownice à la baranek będą starać się utrzymać jak najlepszą pozycję przed gwałtownym złożeniem się w lewo na wspomnianym już zakręcie. A potem już tylko kolejne podjazdy, zakręty, wiejący wiatr i wiele akcji – zarówno pojedynczych, jak i zespołowych.

Te wyścigi składają się na moją definicję kolarstwa. Przygotowałem je na bazie swojego doświadczenia i swojej pasji. Zapraszam Was do startów, byście poznali i poczuli kolarstwo tak, jak ja. Podczas gdy zawodowcy będą szykować się do Tour de France czy La Vuelta a España, gdy Peter Sagan będzie szlifował formę na Mistrzostwa Świata, a Kwiato na Strade Bianche, to Wy spróbujcie swoich umiejętności na Road Tour 2018. Gwarantuję Wam, że to jedyne wydarzenie dla amatorów, w którym możecie sprawdzić się jak zawodowcy.

Do zobaczenia!

2017-12-29 POWRÓT

 

441 kilometrów zleciało jak z bicza strzelił
Długo wyczekiwana filmowa premiera
Po maratonie w Częstochowie
Biuro zawodów podczas Częstochowa Trek Race
O cookies
Cyklopedia/3w4u.eu
Czy możemy Ci
w czymś pomóc???
Napisz do nas