12.05
niedziela
Głowno Gold Race
I
26.05
niedziela
Cisowianka Road Tour
II
25.08
niedziela
Wałbrzych Baranowski Tour
III
15.09
niedziela
Częstochowa Trek Race
IV
28-29.09
sob.-nie.
Skierniewice Road Race
V
Kto wygrał wyścig?

Przeczytajcie znakomitą relację Moniki Probosz, która z całego serca wspierała Was i Zamana Group podczas Janów Lubelski Road Tour.

Zaczynamy w parku rekreacji Zoom Natury. Upał. Miejsce zachęca raczej do wypoczynku niż do wysiłku, ale zawodnicy nie dają się skusić. Mam czas porozglądać się dookoła. Jestem ciekawa Janowa Lubelskiego. Wczoraj poznałam już miejscową wersję roweru rodzinnego - pendzoki. Przejażdżka po lesie była bardzo przyjemna. Chociaż jeszcze mnie bolą nogi. Ale - co ja wiem o bólu nóg…? Brzmi prawie jak cytat z Lindy i to jest zupełnie na miejscu, bo przy linii startu na rynku Janowa odkrywam cały rząd tablic z odciskami dłoni artystów. Lindy akurat nie ma, ale jest na przykład Jan Machulski, są reżyserzy, piosenkarze i jedna przedstawicielka świata sportu – Otylia Jędrzejczak, której imię nosi kryta pływalnia w mieście. Dosłownie nosi imię: w Janowie Lubelskim jest pływalnia Otylia.

Start. Grono znacznie bardziej kameralne niż przy MTB. Podchodzę do Darka Baranowskiego i pytam o strategię na ten wyścig.

- Znajdę sobie jakąś grupkę i z nią pojadę- mówi.

- Znaczy przejedziesz go treningowo?

- Nie. W trupa – zaprzecza niemal oburzony

- W grupce czy w grupetto? - dopytuję

- W trupa w grupetto – śmieje się Darek

Odliczanie. Start. My ruszamy na bufet. Stajemy wśród pól rzepaku zaraz za zaparkowanym przy trasie samochodem z napisem Allez! Allez! Czuję się prawie jak wśród słoneczników Francji… Ale bufet to nie jest dziś nasze jedyne zadanie. Kiedy czołówka Pro przejeżdża po raz drugi ruszamy za nimi. Z przodu siedmiu zawodników. Ostatni zostaje trochę z tyłu, ale reszta daje zmiany. Całkiem jak w zawodowym peletonie. Poznaję ich – to ci, którzy przy bufecie przejeżdżali na lewą stronę szosy, żeby im głupimi propozycjami (Woda! Woda!) nie psuć tempa. Dalej je trzymają. Ucieczka! Dwóch oderwało się i odjeżdża. Pozostali próbują gonić, potem zaczynają patrzeć jeden na drugiego… Tomek w czasie komentarza mówi w takich sytuacjach o kolarskich szachach. Dzwoni telefon – mam na żywo skomentować sytuację dla kibiców na mecie. Szybko daję coś do pisania Michasi, ona dzielnie notuje wszystkie numery zawodników. Jędrek, nasz kierowca podjeżdża do czołówki jak rasowy dyrektor sportowy. Adam przykłada telefon do mikrofonu. To mój debiut. „Nie zapadła decyzja czy będą gonić” mówię. Kurczę. Jest stres.

No więc kto wygrał wyścig? Najszybszy był Michał Przybysz, ale zwycięzców było więcej. Na przykład numer 39, który oddał innemu zawodnikowi swoje koło na trasie. Albo Mariusz, który pokonał większe niż inni trudności mając do dyspozycji tylko jedną rękę. Albo ten zawodnik miejscowego bike klubu, który został mu pomóc. Macie swoich bohaterów?

2018-05-05 POWRÓT
Partnerzy